piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 1

*Alice POV*
Cisza i spokój. Uwielbiam ten błogi stan. Można wszystko przemyśleć, odpocząć od świata, od ludzi. Niestety mój spokój przerwało trzaśnięcie moimi drzwiami. Kimkolwiek jesteś, idź sobie.
-Alice wstawajj.-wydarła Natalie. O nie kochana, jest sobota daj mi spać.- Dawaj ruszaj swój zgrabny tyłeczek.
-Spadaj.-wymruczałam przekręcając się na drugi bok. 
-O nie. Jest sobota! Nie można jej zmarnować na spanie.-krzyknęła wskakując na mnie. 
-Natalie daj spokój.-zepchnęłam ją z siebie, tak że wylądowała obok. 
-Wstawaj, wstawaj, wstawaj..-mówiła dźgając mnie palcem z żebra. 
-Dobra wstaje!- warknęłam zła. Wyczołgałam się z fałd kołdry, leniwie szurając nogami w kierunku szafy. Przejrzałam się w lustrze zaczesując palcami włosy. Wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze rzeczy.
Cóż byłam wielką fanką Harrego Pottera, więc miałam kilka rzeczy z nim związanych. Chwyciłam jeszcze czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Mieliśmy dwie łazienki, jedna na dole z której korzystał nasz tata, a druga na górze moja i Natalie. Weszłam do bordowego pomieszczenia wzdychając. Naprawdę nie wiem jakim cudem Natalie może mieć tyle energii. Wzięłam szybki prysznic, myjąc głowę swoim ulubionym szamponem o zapachu lawendy. Po wysuszeniu założyłam wybrany wcześniej zestaw i rozczesałam włosy. Włączyłam z mojego czarnego iPhone piosenkę i wyciągnęłam z białej szafki nad zlewem suszarkę. Wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Kołysząc się na boki chwyciłam kosmetyczkę i zrobiłam zwykły makijaż składający się z: tuszu do rzęs i eyelinera. Wyłączyłam muzykę i wróciłam do pokoju znajdując moją siostrę leżącą w tym samym miejscu na moim łóżku. 
-Pięknie, idziemy zjeść zdrowe śniadanie w Mcdonald'zie.- zerwała się z łóżka i wyszła z mojego pokoju a ja zaraz za nią. Dopiero teraz zobaczyłam jak moja siostra jest ubrana.
Nie wiem jak można nosić sukienki. Zawsze czułam się w nich niekomfortowo i źle. Podobnie ze szpilkami. Głupie dziadostwo. Kompletnie nie potrafiłam w nich utrzymać równowagi, a co dopiero chodzić.
-Alice zakładaj te buty.-powiedziała Natalie wsuwając na stopy białe trampki. Skinęłam głową i założyłam swoje czarne martensy. Wyszłyśmy z domu kierując się w stronę Mcdonald'a. 
-Tata wyszedł do pracy rano?- zapytałam kiedy wchodziłyśmy do środka.
-Taa. Wyszedł dosłownie moment przed tym jak poszłam cie obudzić.-powiedziała patrząc na rodzaje hamburgerów. 
-Wezmę latte i Mcwrapa.-powiedziałam Natalie która skinęła i poszła złożyć zamówienie. Poczułam wibracje w telefonie więc wyciągnęłam go z kieszeni patrząc na ekran.
-Halo?-zapytałam zajmując miejsce przy wolnym stoliku, koło okna.
-Halo? Alice? Słuchaj mamy mały problem, przyjedź do warsztatu z Natalie.-powiedział po czym bez pożegnanie rozłączył się. Poczekałam aż siostra podejdzie do mnie z zamówieniem i wstałam.
-A ty gdzie?-zapytała kiedy miała zamiar usiąść.
-Tata dzwonił. Mamy iść do warsztatu. -wywróciłam oczami patrząc na Natalie z miną 'wiesz jak to jest'.
-Ugh, nawet w weekend.-jękła i razem wyszłyśmy. Piłam moją latte rozkoszując się jej smakiem. Po 40 minutach byłyśmy pod warsztatem (trochę nam się zgłodniało, więc wstąpiłyśmy do Subway'a). Weszłyśmy do środka witając się z Mattem- gościem który obsługiwał kasę. 
-Hejka, wiesz gdzie znajdziemy tatę?- zapytałam rzując kanapkę z sałatą, serem, pomidorem i ogórkiem.
-W garażu prywatnym C2. -posłał nam uśmiech po czym wrócił wzrokiem do komputera. Jedząc drugie śniadanie ruszyłyśmy do prywatnych garaży ,w których znajdowały się poważnie uszkodzone pojazdy. Weszłyśmy do C2 gdzie ujrzałyśmy duży bus, naszego tatę, 4 chłopaków i jakiegoś mężczyznę ubranego w garnitur. Uniosłam brwi wymieniając spojrzenia z siostrą.
-Co tak długo? -zapytał ojciec wycierając brudne ręce o spodnie. 
-No więc tak. Najpierw byłyśmy w Maku, ale nadal byłyśmy głodne to poszłyśmy do Subway'a a tam była kolejka. Dodatkowo musiałyśmy zamówić jeszcze raz, bo jakiś gościu wszedł w Natalie i wywalił jej kanapkę, więc czekałyśmy jeszcze raz. -powiedziałam spokojnie biorąc gryza kanapki.
-Nie ważne.. Dziewczyny to zespół 5 second of summer i ich menadżer. Ich bus zespół się w drodze na koncert, który pewnie będzie odwołany. Do tego czasu pan Howkings poprosił mnie aby zamieszkali z nami, gdyż nie chcą być wypatrzeniu w hotelu przez fanki. -powiedział ,a ja zamarłam z kanapką w drodze do buzi.
-Co? -zapytała głupio Natalie patrząc na niego w szoku.
_______________________________________________________________________
Hejka! :)
Przychodzę do was z 1 rozdziałem, mam nadzieję że wam się podoba.
Przepraszam za wszelkie błędy, każdy kiedyś zaczynał.
Do następnego, bye! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz